O autorze
Maciej Wielobób jest mężem Agnieszki, tatą Tymona oraz nauczycielem jogi i medytacji, autorem 5 książek. Założył szkołę jogi w Krakowie oraz kilka centrów medytacyjnych, jest głową Ruchu Sufich w Polsce i członkiem Zarządu International Sufi Movement. Naucza w całej Polsce, a czasami zagranicą, głównie w Holandii. Jego teksty, newsletter i informacje o prowadzonych przez niego warsztatach znajdziesz na jego stronie www.

Przekazuje głębię tradycyjnych ścieżek mistycznych w sposób praktyczny, zrozumiały i użyteczny dla współczesnego człowieka, tak by uczestnicy jego zajęć i czytelnicy mogli uwalniać się od napięcia, doświadczać spokoju, uczyć się uważności i wykorzystywać pełnię swoich możliwości.

Zna tradycję medytacyjną Indii „od środka” jako nauczyciel, ­inicjator i uzdrowiciel w tradycyjnych szkołach medytacyjnych i uwielbia pokazywać konkretne zastosowanie tradycyjnych koncepcji i narzędzi w życiu codziennym każdego z nas.

Strona osobista
Strona na facebooku

Uważność

Termin uważność zrobił się ostatnimi czasy dosyć popularny, co z jednej strony sprawia, że idee medytacyjne dotarły do osób, którym były wcześniej obce, a z drugiej strony - bardzo spłyca się samo zjawisko uważności, sprowadzając je do wąskiej grupy praktyk formalnych i nieformalnych. W rzeczywistości sama uważność to dużo więcej niż zazwyczaj się o tym mówi.

W Dhammapdzie przeczytamy:
Uważność jest ścieżką ku Bezśmiertelności, nieuwaga jest ścieżką ku śmierci. Uważni nie umierają, nieuważni już są martwi.

Z perspektywy technicznej uważność jest to specyficzny rodzaj koncentracji. Przyjrzyjmy się możliwym trybom naszej uwagi: nasza uwaga może być rozproszona lub nierozproszona. Gdy jest rozproszona – to albo przysypiamy, odpływamy czy „zapadamy się w siebie” albo dajemy się wciągać w wir różnych myśli, emocji, wrażeń zmysłowych etc. Gdy nasza uwaga nie jest rozproszona to możemy ją zogniskować na jednym przedmiocie koncentracji albo możemy ją niejako „rozlać po całym naszym doświadczeniu”. Owo „rozlanie” to właśnie jest uważność z perspektywy technicznej. Gdy mówimy o pracy z uważnością z tej perspektywy określamy to zazwyczaj jako „zwiększanie uważności”.



Ta techniczna perspektywa definiowania tego terminu prowadzi nas do perspektywy metafizycznej, w której uważność jest czymś absolutnie trudnym do zdefiniowania, pewną absolutną, niczym nieuwarunkowaną obecnością. Elias Amidon określa ten stan „otwartą uważnością”, słusznie zauważając, że jest to jednak nazywanie doświadczenia, które jest poza słowami. Ta niczym nie uwarunkowana, absolutna, otwarta, uważna obecność jest związana z bezwarunkową akceptacją teraźniejszego doświadczenia, a co za tym idzie z powstrzymaniem się od nazywania (etykietowania) doświadczeń, oceniania ich, wypierania pojawiających się wrażeń czy stymulowania ich powstowania. Gdy mówimy o pracy z uważnością z tej perspektywy określamy to jako „oczyszczanie uważności”. Oczyszczanie z czynników, które ją zaciemniają.

Kiedyś ktoś mnie zapytał czy my obserwujemy coś w procesie uważnościowym czy nie, a jeśli obserwujemy to kto obserwuje. Na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć, ponieważ na różnych etapach przebiega to w różny sposób. Zaczynamy od obserwacji, ale jakby bardziej pasywnej niż normalnie, nieingerującej i pełnej akceptacji rzeczywistości, ale docelowo stajemy się Obecnością.

Niektórzy postrzegają uważność jako praktykę związaną z mindfulnessem lub buddyzmem, a w rzeczywistości pojawiła się ona w czasach przedbuddyjskich i jest obecna w każdej ścieżce medytacyjnej i w wielu różnych praktykach, o czym chociażby piszę w mojej ostatniej książce pt. "Uważność w praktyce".

Sufi mówią o 4 przeszkodach, które zaburzają uważność. Są to: lęk, ucieczka przed trudnymi doświadczeniami, nuda oraz interpretowanie i nadawanie znaczenia.

Lęk
Trudno pominąć lęk w tej klasyfikacji. Każdy zdrowy człowiek go doświadcza i dopóki nie nauczymy się przeżywać go w pełni nie identyfikując się z nim, dopóty będzie stanowił przeszkodę w życiu i w medytacji, dopóty będzie odrywał nas od obecności, od teraźniejszości.

Ucieczka przed trudnymi doświadczeniami
Gdy spotykamy się z trudnościami, często uciekamy. W sen, nadmierny wysiłek, pracoholizm, Facebooka, alkohol i wiele wiele innych rzeczy, mniej lub bardziej subtelnych. By otworzyć się na doświadczenie uważności, musimy zacząć pozwalać sobie przeżywać trudne doświadczenia, a zaprzestać stosowanie różnych form wyparcia.

Nuda
Dla wielu osób medytacja, pranajama, relaks, różne inne formy pracy nad sobą, dyscypliny są nudne. To znaczy, że nie udało się wystarczająco głęboko w nie wejść. Gdy udaje nam się wejść głęboko w pracę medytacyjną, to niejako jesteśmy ponad podziałem nudne/ciekawe.

Interpretowanie i nadawanie znaczenia
Często interpretujemy zdarzenia, nadajemy im znaczenie, którego nie mają, tworzymy historię, by sobie je jakoś wyjaśnić. Ale owo wyjaśnienie nie wnosi nic rozwojowego do naszego doświadczenia, ponieważ jest jedynie odciąganiem naszej uwagi od bieżącego doświadczenia. Jedynie uważność teraźniejszego doświadczenia i praca z nim może nam pomóc w przeciwieństwie do prób wyjaśniania czy obwiniania siebie lub innych.

Życzę zatem wolności od powyższych przeszkód i dużo Uważności na codzień! Jeśli są jakieś pytania to proszę o pisania w komentarzach lub o kontakt ze mną przez moją stronę www.
Trwa ładowanie komentarzy...